Wiosenna przerzutka | Metadieta
replica watches fake rolex fake rolex replica watches swiss rolex watches online.

Wiosenna przerzutka

  • / Możliwość komentowania Wiosenna przerzutka została wyłączona

Nic tak nie budzi do życia jak ptasie trele w słoneczny ciepły poranek. Ciepły, oznacza dla mnie temperaturę plus 10 st.C i możliwość spacerowania nad morzem bez czapki. Nie lubię czapek i pewnie dlatego mam ich całą kolekcję. Każda nowa czapka jest nadzieją na zaprzyjażnienie się z zimą, choć jest to nadzieja płonna…Wyrosłam z zimy tak jak dziewczynka wyrasta z komunijnych lakierek i ostatnimi laty, w zimowe miesiące tęsknym wzrokiem zerkam w stronę ciepłej Azji…

A tymczasem wróciła wiosna! Nie było jej rok a nawet z górką! Jak mogła zostawić nas tym razem na tak długo! Budzi się życie… Geosmina, substancja zawarta w glebie, która pod wpływem inaczej teraz ustawionego słońca względem ziemi  powoduje specyficzny zapach wiosny… miło drażni moje nozdrza.

Owady i wszelkie zamknięte w szczelinach życie po długim okresie zimowych miesięcy  podłącza się teraz do pulsu przyrody. Słońce jest życiem i to właśnie w jego świetle rozpoczyna się proces roślinnej i „ludzkiej” fotosyntezy. Podoba mi się koncepcja amerykańskich biochemików mówiąca o naszym podobieństwie w budowie do roślin i potrzebie pobierania przez skórę energii słonecznej. Słońce, którym nasi  prehistoryczni krewni  cieszyli się na co dzień, tu na północy jest rzadkim gościem. Psychiczny niedosyt to jedno ale  naukowcy donoszą, że brak słońca oznacza dla ludzkiego organizmu niedostateczną kontrolę organizmu nad  procesami zapalnymi. Witamina D, syntetyzowana przez naszą skórę w kontakcie ze słońcem,  zawiaduje  w naszym genomie ponad 1000 genów. Jej działanie, szczególnie jej  formy aktywnej 1,25D, uwalnianej z nerek  w chwilach powstawania procesu zapalnego, jest nie do przecenienia. Wydaje się, że to witamina D w ogromnej mierze kontroluje nasze zdrowie, a ściśle mówiąc, nasze powroty do zdrowia.

Europejska populacja od lat cierpi na jej niedobór a specjaliści winią za to między innymi kremy ochronne z filtrem. Nie chcę namawiać Was byście w ogóle z nich zrezygnowali. Ja jednak nie nakładam ich przez pierwsze pół godziny  po to, by skumulować w mojej skórze witaminę „zdrowienia”. Lekarze zapewniają  i jestem skłonna im wierzyć, iż pierwsze 15-30 minut ekspozycji na słońce,  jest wystarczającą dzienną dawką witaminy D. Nagromadzona potem w wątrobie staje się bazą wyjściową dla działającego w razie potrzeby aktywatora 1,25D.

Inną ciekawostką jest to jak słońce penetrując naszą skórę, wolną od warstwy  kremu z filtrem UVA, uwalnia do  głębszych warstw  tkanek nagromadzony w niej „nadajnik chemiczny” jakim jest TLENEK AZOTU. A ten rozszerzając naczynia krwionośne pozytywnie wpływa na pracę serca, układu krążenia, ciśnienie i to wszystko, na czym tak bardzo nam zależy, nasze dobre samopoczucie. Polecam wykład o tym w TED, na youtube, dr Richarda Wellera „Could the sun be good for your heart?”.

Ciepełko za oknem więc wkładam trampki i tuptam nad morze. I co widzę…pokolenie pamiętających jeszcze wojnę Sopocian, krzepkich staruszków płci obojga, którzy ” na luzie” dobijają  do setki, rozsiadło się na sopockim molo niczym ptaki na przewodach elektrycznych. Co roku jak tylko zelżeje arktyczny wiatr, spieszą nad morze by podwinąwszy nogawki spodni wygrzewać na słońcu wyziębione kończyny. Dziś wiem już, że nie tylko o wygrzanie tu chodzi, również o ładowanie skórnych akumulatorów słońcem,  aktywatorem procesów naprawczych.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress