replica watches fake rolex fake rolex replica watches swiss rolex watches online.
RUSZAM SIĘ WIĘC JESTEM!

RUSZAM SIĘ WIĘC JESTEM!

…ale można się nie ruszać…i też być…

wtf_41

Mnie jednak nic tak nie dopinguje do życia jak poranny rozruch! Uwielbiam dobrą książkę, europejskie kino, amerykańskie/londyńskie musicale, spotkania z przyjaciółmi, akademickie wykłady 30+ na UG, ale najbardziej do życia nakręca mnie fizyczny ruch, zaczynając od biegania o świcie, umiarkowanego, „dręczenia” mięśni na gumach…a skończywszy na wieczornej relaksacyjnej jodze.

Ten plan realizuję od paru lat, wymaga samokontroli i samozaparcia, no cóż nic dobrego za darmo, a wszelkim dobrem jest tu przecież zdrowie :-). Pierwszym i najważniejszym punktem planu jest pobudka! Wstaję o 5.30-6.00, wiem wcześnie, ale inaczej cały mój plan wziąłby „w łeb”. W mojej głowie istnieje nawyk, niczym dawno wylana asfaltowa ścieżka, dzięki któremu nastawiam budzik wieczorem, a kiedy zadzwoni, nie marudzę, po prostu wstaję. Drugim, bardzo ważnym punktem jest dobór muzyki na MP3, takiej, która rozbudzi mnie ostatecznie i poniesie na skrzydłach w las 😉

To wczesne wstawanie, można by powiedzieć, takie męczące, dlaczego w sobotę nie pospać sobie trochę dłużej, a w niedzielę w ogóle nie wstać z łóżka…Ale to nie tak…Mnie się wydaje, że bez kontroli i samozaparcia życie przelewa się przez palce…leży sobie w łóżku i słabnie…A ja mam przecież plan, plan całkiem przyjemny w realizacji i to taki, którego pozytywne efekty odczuwa się dość szybko, ZDROWIE 🙂

Kiedy czuję kontrolę nad moim zdrowiem, to cała reszta spraw układa się jakby inaczej, lepiej, bardziej po mojej myśli! Wszystko co mi sprzyja zaczyna się od tuptania o poranku. Przyspieszone krążenie krwi ponagla moje serce i oddech, a ten powoduje intensywną wymianę tlenu w płucach. Jak by tego nie było dość, hormony szczęścia szaleją, ubranie nasiąka potem i już wiem, że wraz z nim moje ciało pozbywa się toksyn. Z porannego ruchu cieszy się też skóra na ciele i twarz, gdyż prawidłowe przesuwanie w jelicie jego treści, zawsze skutkuje poprawą kolorytu  i jakością cery 😉

Tylko 30 minut porannego tuptania na śródstopiu(slow jogging), a jak wiele zmian dobrych dla mnie! Dzięki nim mój organizm otrzymuje pozytywne wibracje i cały dzień  układa się inaczej. Każdy to wie, kto spróbował choć raz! Jest wtedy większa szansa na uśmiechnięte spotkania z uśmiechniętymi ludźmi, zaskakująco dobre efekty pracy, szczególnie koncepcyjnej, a finalnie na zdrowy głęboki sen…Łatwiej jest też z wyzwaniami natury fizycznej, jak dźwiganie siatek z zakupami, wchodzenie po schodach, podbiegnięcie do tramwaju, czy „wrzucanie” leniwego labradora do bagażnika samochodu 😉

Poza tym ćwiczone ciało stawia opór zwykłym infekcjom i pomaga walczyć przy poważniejszych chorobach, lepiej współpracuje przy potknięciach i upadkach, szybciej metabolizuje spożywane pokarmy i najnormalniej w świecie „na luziku” wskakuje w wymarzony rozmiar ubrań.

Kiedy pobiegam sobie rano, a na leśnej przełajowej trasie wyznaczę kilka trudniejszych do pokonania punktów, pod koniec takiego przełaju rozpiera mnie chmura dumy. Ta codzienna przepychanka ze słabościami i zwyczajnym ludzkim lenistwem, podbiegnięcie pod górę, przeskakiwanie przez leżące pnie drzew, czy kałuże, hartuje i ustawia otaczającą rzeczywistość w zupełnie innym świetle.

Po takich porannych wyczynach mięśnie twarzy same układają się w uśmiech i ten uśmiech prowadzi mnie przez resztę dnia 😉

SONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSC

…a to tak zamiast porannej kawy… 😉

* urządzenie, na którym stoję chroni kręgi szyjne przed zaciskaniem się, a tym samym przed chronicznym bólem, do którego często dochodzi po wielu latach praktyki jogi. Stojak nazywa się „feetup”, polecam!

/stosować na czczo, nie stosować przy nadciśnieniu!/

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress