replica watches fake rolex fake rolex replica watches swiss rolex watches online.
Odbezpieczony granat Ameryki

Odbezpieczony granat Ameryki

Rosnąca otyłość nowojorczyków idzie w parze z rosnącymi rozmiarami nowojorskich szczurów. Te nielubiane przez nas gryzonie od zawsze mieszkają w podziemiach aglomeracji miejskich. Nigdy jednak ich populacja nie była tak duża a rozmiary pojedynczej sztuki nie przerażały tak jak obecnie.

Nowojorskie wielkoszczury, bo o nich mowa, są odmianą pochodzącą z Ameryki Południowej. Gryzonie te osiągają rozmiar do 75 cm i do roku 2003,  jako zwierzątka domowe, mieszkały z niejedną amerykańską rodziną. Podobno zaraz po wprowadzonym zakazie, wymknęły się cichaczem do podziemnych korytarzy, by przyłączyć się do swoich „braci mniejszych”. Żyłyby tam sobie pewnie cichutko i niewidocznie gdyby nie ostatni kataklizm huraganu „Sandy”, który wypłukał wszystkie szczury na poziom ulicy. Te, które przeżyły odkryły   łatwo dostępne, walające się wszędzie niedojedzone resztki. Pozostawianie nadgryzionych owoców, bułek, hamburgerów, czipsów, orzeszków i wszystkiego czym cały dzień Amerykanie  wypełniają szczęki było do niedawna elementem nowojorskiej obyczajowości. Prowokowane zapachem gryzonie wychodziły więc na żer w biały dzień! Powiało grozą. I nawet jeśli była to tylko łagodna, łasa na głaskanie, południowoamerykańska odmiana wielkoszczurów, to i tak robi mi się niedobrze!

Zastanawiam się jednak, gdzie tu wśród tego szczurzego skandalu „pogrzebany jest pies”? Przecież gołym okiem widać,  że masowa produkcja żywności w USA wraz z nieograniczoną niczym konsumpcją, osiągnęła jakiś absurdalny poziom. Amerykanie piją średnio dziesięć szklanek mleka dziennie i jedzą na okrągło!

Burmistrz Michael Bloomberg, bohater ostatniej kontrowersyjnej afery soft-drinkowej był prawdziwym rewolucjonistą.  Trudno powiedzieć, czy po zaostrzeniu przepisów sprowadził szczury ponownie do podziemi. Ma jednak nowy problem, z ludźmi. Kiedy przed laty zakazał używania olei trans w restauracjach Nowego Jorku  był „młodym torreadorem”, którego oklaskiwały trybuny wypełnione zwolennikami zdrowotnych reform. Ale kolejne zakazy burmistrza, szczególnie ostatni, dotyczący sprzedaży wysoko-słodzonych napoi w miejscach publicznych, oburzyły już nie tylko koncerny produkujące napoje ale poważnie poirytowały mieszkańców Wielkiego Jabłka. Finito, basta, no way! krzyknięto we wszystkich nowojorskich językach świata. To wbrew Konstytucji! Jesteśmy w Ameryce, wolność wyboru, wielkości i smaku!  I nie pomogły występy burmistrza przed kamerami  lokalnej telewizji, gdzie stoi  za piramidą usypaną z kostek cukru. Na dziś, mimo ostatnich raportów, które przekonują, iż kaloryczność amerykańskich posiłków zmalała, gołym okiem widać odbezpieczony granat Ameryki.

Ale czy tylko Ameryki?

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress