N I E P I J Ę M L E K A I P I Ć N I E B Ę D Ę | Metadieta
replica watches fake rolex fake rolex replica watches swiss rolex watches online.
N I E    P I J Ę    M L E K A   I   P I Ć    N I E    B Ę D Ę

N I E P I J Ę M L E K A I P I Ć N I E B Ę D Ę

Podobno urodziłam się z czarną gęstą czupryną na głowie. Moja mama, zniechęcona małą ilością naturalnego pokarmu, bardzo szybko poddała się szpitalnej propagandzie lat 60-tych i wkrótce po narodzinach, jak większość noworodków, dostałam butlę z mlekiem w proszku. Nie krzywiłam się zbytnio na ten gest wbrew naturze. Krowie mleko, w ilości nielimitowanej, usypiało mnie skutecznie, a przecież każdej matce o to właśnie chodzi…W dodatku szybko przybierałam na wadze, a wydłużające się kończyny wg norm naszych pediatrów, wprawiały ich kolejno w zachwyt. Nikt nie zastanawiał się, dlaczego tak nagle zniknęła z główki czarna czupryna, a pojawiły się choroby…No cóż, wciąż powszechna jest opinia, że maluchy muszą się w dzieciństwie wychorować…

Włosów na głowie nie miałam do lat trzech, za to na skórze palców dłoni i stóp szybko pojawiły się bolesne pękające do krwi rany, które otwierały się i zamykały w porządku następujących po sobie pór roku. Nikt z lekarzy w Polsce, ani za granicą, nie znalazł nigdy powodu tych dolegliwości. Nie umiał też skutecznie wyleczyć innych późniejszych chorób, chronicznych zapaleń zatok, angin, oskrzeli, tajemniczego kłucia za mostkiem, wiecznego osłabienia, alergii wziewnych i wreszcie astmy…

Pozytywne i odczuwalne zmiany zaczęły u mnie zachodzić jakieś 10 lat temu, kiedy zdesperowana postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Z dnia na dzień przestałam pić mleko, a w następnej kolejności również jadać twarde i miękkie sery. Tak po prostu, powiedziałam sobie, koniec z serami, po zjedzeniu których nie mogłam spać, miałam wzdęcia i zgagę, otyłość brzuszną i wiecznie za wysoki cholesterol, podobno genetycznie…Po kilku miesiącach odczułam w jelitach prawdziwą ulgę. W międzyczasie odśluzowałam i odkwasiłam organizm „eliksirem życia” (przepis w książce „MetaDieta” i e-booku w virtualo.pl) i dietą bogatą w warzywa, kasze, imbir, czosnek, kiszonki i olej lniany.

W efekcie po roku przestałam się przeziębiać, wyszczuplałam bez zbytniego wysiłkua cholesterol posłusznie wrócił do normy…Z czasem przyszła kolej na rezygnację z codziennej porcji twarogu i zapychaczy naszych lodówek i żołądków, jogurtów owocowych. I po paru miesiącach zauważyłam również znikanie tzw.skórki pomarańczowej,  czyli cellulitu.

Wreszcie po latach diety bez nabiału poczułam, że jestem we własnym ciele! 🙂

Nietolerancja laktozy – cukru mlecznego, jaką manifestował mój organizm w postaci chronicznych chorób i nadwagi, to jedna sprawa. Przy takiej diagnozie wystarczy łykać do każdego mlecznego posiłku brakujący enzym, laktazę. Pytanie, co powinien łykać człowiek, aby strawić drugi niebezpieczny element mleka, kazeinę? Potrzebną do jej strawienia podpuszczkę mamy w żołądkach jedynie do około 3 roku życia. Wtedy kończy się zaplanowany przez naturę okres karmienia ludzką piersią…

Amerykańscy uczeni alarmują, że dorosły człowiek nie trawi kazeiny i że to ona jest jednym z powodów tworzenia się nowotworów, a także słabego wchłaniania wapnia z krowiego mleka…mimo, że jest go tam bardzo dużo. Niestrawione białka (kazeina) i nie wchłonięty do końca wapń odkładają się w naszych arteriach i tkankach niczym dynamit w magazynie broni, tworząc zakamarki niepotrzebnych części, a nawet niebezpiecznych…

Najbardziej bezbronne w temacie doboru składników diety są dzieci. To im wmawiamy pewne żywieniowe standardy , które przekazali nam i przekazują nadal rodzice, agresywna reklama oraz lekarze w porozumieniu z departamentami zdrowia. Studentów medycyny nadal nie uczy się dietetyki, a sami, sądząc po tym co oferuje akademicki bufet, nie przywiązują wagi do zdrowego odżywiania…

Każda samica ssaka posiada mleko dedykowane swojemu dziecku. Przez naturę zostało stworzone tak, aby jego parametry typu zawartość białka, węglowodanów/cukru, tłuszczu i witamin, spełniały wymagania dotyczące tempa rozwoju osobnika danego gatunku. I tak w przypadku mleka człowieka zawiera ono dużo więcej cukru niż na przykład mleko krowy, a dużo mniej białka (kazeiny) dającego fizyczną tężyznę…Bo i po co nam tyle białka?- zapytuje słynny amerykański profesor biochemii Collin Campbell w książce „Nowoczesne zasady żywienia”. Mały człowiek nie bryka przecież na czterech kopytkach zaledwie miesiąc po urodzeniu, nie potrzebuje też materiału na budowę rogów. Za to rodzi się z dużo większym mózgiem w stosunku do reszty ciała i to mózg, a nie kopyta, powinien w pierwszej kolejności odżywiać. O ile oczywiście, chcemy utrzymać pozycję lidera w świecie ssaków…

Mleko każdej samicy jest pełnowartościowym pokarmem dla jej dziecka. Nauczeni jesteśmy, iż mleko krowie jest dla nas zdrowe…A mnie się wydaje, że nie tyle jest zdrowe, co po prostu może uratować życie naszemu dziecku, jak również nam dorosłym…Uratować tak, ale myślę, że nie koniecznie powinno być stałym składnikiem codziennego jadłospisu, i nie w takiej ilości! Nie powinno być też konsumowane w postaci przerobionej z proszku na tysiąc sposobów, pełne cukru, żelatyny wieprzowej, poddawane wcześniejszym modyfikacjom termo-technologicznym, bo wtedy staje się naszym wrogiem podwójnym.

Hinduskie wedy ujmują to w ten sposób:

„…Jeśli spotkasz na swej drodze krowę z cielęciem, pozwól napić się mleka wpierw cielęciu, a ty, jeśli naprawdę musisz, napij się również…”

SONY DSCOLYMPUS DIGITAL CAMERA

p.s. proponuję wykonać testy na nietolerancję (test.DNA.pl do kupienia w aptekach i internecie), ewentualnie odstawić mleko krowie i nabiał na miesiąc, notować samopoczucie, a po miesiącu wrócić do produktów…i też zanotować samopoczucie…no i wyciągnąć wnioski…

Zatem krowie dziękuje…

LISTOPADOWE „ELLE”…w świecie kopiuje się nie tylko obrazy 🙂

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress