replica watches fake rolex fake rolex replica watches swiss rolex watches online.
KRĘTA ŚCIEŻKA NA SZCZYT…

KRĘTA ŚCIEŻKA NA SZCZYT…

Kiedy świąteczna choinka gubiła uschnięte już igły, powoli rozbierając się z lekuchnych bombek i ciężkich korali, ja zdążyłam poszusować po wysokich szczytach. W międzyczasie ze ścian pokoi ulotniły się cynamonowe wonie i po powrocie do domu zastałam jedynie karnawałowe lampki, które w sąsiedztwie, zawstydzone brakiem śniegu, błyskały na łysych wierzbach. No tak, Sylwester odpłynął szampanem w siną dal, a po okrzykach euforii i po konfetti nie ma już śladu. Za oknem „późny marzec”, a dziś moja głowa pełna jest innych jak dotąd przemyśleń…nie kulinarnych, nie sportowych, ale z pewnością dotyczących zdrowia.

Po latach spotkałam koleżankę „po tzw.przejściach”, w opłakanym niestety stanie. Przez parę godzin „darłyśmy pierze” nad czarkami japońskiej „gyokuro”, aż usypała się z niego nie lada górka, a na niej biały stromy szczyt, z jednym podwiniętym piórkiem…miejsce, do którego wszyscy, dzień po dniu zdążamy, swoją indywidualnie wybraną ścieżką. Ot, zebrało nam się na rozmowy o życiu…O pierwszych ciążach, czworakowaniu, naszych prawie dwumetrowych już latorośli, nieprzespanych kiedyś nocach i tych teraz też…O coraz bardziej wymyślnych akcesoriach dla niemowląt na rynku, pozornie tylko ułatwiających codzienność nowoczesnych matek, o walce o powrót do pracy, cichych dniach i zimnych sypialniach, zgubionej urodzie i pociągu, do którego wsiadają pewnego dnia nasze dorosłe już dzieci i o pustce jaka zostaje, a którą to pustkę, koniecznie trzeba po nich zapełnić…

Wiesz jak ja to nazywam, powiedziała…”depresja wtórnego odpępowienia” i rozpłakała się…

Wiele kobiet, takich których dzieci wyleciały już z gniazda, wcale o tym nie wiedząc, choruje na depresję. Początkowo taką maleńką, niezdiagnozowaną, choć tak na prawdę już wcześniej upchniętą gdzieś na dno podświadomości, pod ciężarem obowiązków i codziennych trosk. Ale kiedy z dziecięcych pokoi wieje chłodem od zakręconych kaloryferów, a zamiast siatek pełnych zakupów, przez ramię przewieszona jest tylko torebka, ta choroba daje o sobie znać i wtedy, nie jest już zwykłą codzienną chandrą…

Meryl Streep w filmie „Co się wydarzyło w Madison County” w scenie rozstania ze swym niespodziewanych kochankiem Cliffem Eastwoodem, mówi: „my matki od chwili zajścia w ciążę, dzień po dniu, aż do dorosłości naszych dzieci, oddajemy im z siebie cząstka po cząstce…a kiedy są już u progu swej dorosłości, zostajemy puste jak wydrążona tykwa…”

Szczególnie kobiety nie pracujące zawodowo, teraz osamotnione przez naturalną kolej rzeczy, jaką jest odchowanie dzieci i ich odejście, zostają same. Oczywiście wszystkich coś trapi, ludzie bez względu na wiek i płeć od zawsze zmagają się z jakimiś przeciwnościami losu. Tyle, że w depresji przeciwnością losu może być wyciągnięcie kotleta z lodówki i schłodzenie dla męża piwa…

Niektóre z tych matek popijają dziurawiec, działający antydepresyjnie, inne zaś z mężem piwo, naiwnie sadząc, iż romans z alkoholem, przynoszący jedynie krótkotrwałą ulgę, nie potrwa długo…Alkoholiczki, kobiety ubogie, kobiety zamożne, osoby publiczne…Prawniczki, lekarki, pracownice domowe, nauczycielki…bez względu na sytuację rodzinną, finansową i urodę, wycieńczone samo nakręcającymi się negatywnymi myślami i osamotnieniem, miesiącami przechodzą kolejno fazy od smutku, zawodu, niedowartościowania, by w końcu zapaść się w depresję.

W tej chorobie nie pomogą dopingi otoczenia w stylu, weź się w garść! To tak jakby alkoholikowi tłumaczyć, by odstawił alkohol, bo niszczy swój organizm. W depresji może nie pomóc sama joga i medytacja, to już nie ten etap.  Zmieniona chemia mózgu, utrwalone mechanizmy negatywnego myślenia, z dnia na dzień zbierają coraz bogatsze żniwo.

W depresję matek mimowolnie zaangażowana jest cała rodzina. Zmienne nastroje, ich wieczne niezadowolenie, awanturnictwo, izolują je powoli od dorosłych dzieci, nie wspominając o mężu, który często na pocieszenie, aby łapać jakoś codzienny pion i czerpać gdzieś psycho-fizyczną radość, zastępuje wiecznie smutną towarzyszkę życia młodszą, zawsze uśmiechniętą kochanką.

Powodem depresji nie muszą być wielkie zmartwienia, przeciwności losu. Wystarczy codzienny smutek, żal, rozpamiętywanie czasów przedszkolnych dzieci, a rozczapierzone szpony depresji chwytają ”opuszczone” matki w swój niekończący się lot…Efektem tej toczącej się jak gangrena choroby, jest bezsenność, zmęczenie, bezradność…brak libido. Następstwem zaś, cały zbiór endokrynologicznych powikłań, poważne choroby oraz osobna sypialnia…

A może warto w początkach menopauzy, kiedy postępujące wahania hormonów mogą powodować stany depresyjne, skonsultować się po prostu z psychiatrą lub psychologiem? Być może poza terapią kognitywno-behawioralną (CBT), uczącą na nowo pozytywnego odbierania otaczającej rzeczywistości, zaordynuje on pomocniczo lek w małej dawce? Najnowocześniejsze leki psychotropowe, szczególnie te odpowiedzialne za wychwytywanie serotoniny i dłuższe jej przetrzymywanie w neuronach naszego mózgu, ułatwiają dotarcie informacji płynącej z ust terapeuty w kierunku chorej osoby, nie przynoszą dramatycznych efektów ubocznych, a podobno dają „kopa”, którego nie dadzą cyklicznie powtarzane spotkania, nawet z optymistycznie nastawioną do życia przyjaciółką.

Bez takiego „wtórnego” kopa, samej można się nie dźwignąć z „depresji wtórnego odpępowienia”, ciężko będzie znaleźć w sobie siły na dodatkowy kurs, na wzbogacenie zainteresowań, na wyjście do kina, z kijkami do lasu, na jogę, do ludzi…Niestety kiedy choroba osiągnie następny etap i pojawią się paranoidalne lęki, zastosowanie na dłuższą metę poważniejszych leków psychotropowych będzie miało równie poważne konsekwencje dla zdrowia i komfortu życia.

Bez zaadresowania tego problemu, bez odczarowania osoby psychiatry/psychologa i być może konieczności jedynie tymczasowego leczenia już na wczesnym etapie depresji, może rozpaść się niejedno małżeństwo, a dziesiątki kobiet, zamiast dokonać koniecznej przebudowy SIEBIE DLA SAMEJ SIEBIE, pogrąży się w izolacji. Na długo zanim ich dorosłe dzieci, po latach jazdy rozpędzonym pociągiem samorozwoju i samodoskonalenia, uraczą swoje matki, kwilącymi słodkimi wnuczętami…

————————————————————————————————————————————————

Właśnie teraz w styczniu 2015 w Londynie odbywa się ”tydzień chorób psychicznych”, pod nazwą MENTAL HEALTH AWARENESS WEEK / depression, OCD, bipolar, anxiety/, gdzie setki młodych ludzi przyznaje się do tego schorzenia i sposobów radzenia sobie z nim.

Czy w Polsce są organizowane takie tygodnie/imprezy, czy poza Międzynarodowym Dniem Depresji nasze społeczeństwo oswaja się z tym tematem? Wg danych statystycznych 20 procent Polaków choruje na zdiagnozowaną depresję…Drugie tyle nie chce podjąć leczenia…

p.s. a jutro na poprawę nastroju przepis na SZAFRANOWE MUFFINY 🙂

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress