replica watches fake rolex fake rolex replica watches swiss rolex watches online.
KAWA – WYWAR Z PALONEGO TŁUSZCZU

KAWA – WYWAR Z PALONEGO TŁUSZCZU

/TEKST TYLKO DLA OSÓB CHCĄCYCH ZREZYGNOWAĆ Z PICIA KAWY ;-)/

Właściwie od marca nie piję kawy. Po przejściu dość skomplikowanego protokołu wiosennego oczyszczania, jakoś nie mogłam tego zrobić mojej wątrobie 😉 Poza tym w owym czasie wstąpiły we mnie takie siły witalne, iż aby normalnie funkcjonować nie potrzebowałam żadnego dodatkowego stymulatora. Cały dzień byłam ożywiona i lekka, czasem tylko w południe przychodził czas próby…jednakże nie był to moment spadku mojego ciśnienia tętniczego, a raczej snujący się po ulicy kuszący i cudowny aromat świeżo zaparzanej arabiki z Coffee Heaven 😉

Cztery lata temu rezygnując z przetworów mlecznych zamieniłam „krowie” cappuccino na sojowe. Tej wiosny chciałam dokonać kolejnej zmiany, ale nie w sposób drastyczny…raczej coś w stylu, „`i wilk syty i owca cała”. Charles Duhhig w swojej książce „Siła nawyku” proponuje właśnie takie rozwiązanie, jeśli mamy problem z rezygnacją z nałogu, można „zachować nawykowe działania, lecz zmienić ich „zawartość”. Np. kiedy jesteśmy głodni i sięgamy do lodówki po kawałek sera, nic złego się nie stanie, jeśli nadal będziemy to robić, należy tylko zmienić zawartość lodówki i zamiast sera niech czeka tam na nas chrupiąca marchewka…i miseczka humusu 🙂

Poszłam więc za ciosem i rozgrzeszona tą myślą, ponownie w południe zaczęłam odwiedzać Coffee Heaven. Zamawiałam moje cappuccino z mocno spienionym sojowym mlekiem i cynamonem, ostatecznie jednak spijałam z kawy jedynie sojowo-cynamonową puszystą piankę, czasami tylko nadpijając łyk czarnego wywaru….Znów delektowałam się znajomym smakiem i aromatem i szybko stwierdziłam, iż by osiągnąć zadowolenie, wcale nie muszę wypijać całej kawy. Tak jak przy odrobinie skupienia i uważności, jesteśmy w stanie zamiast całego ciastka, batona, czy lodów, zaspokoić na nie chęć jednym kęsem!

Co jakiś czas pojawiają się doniesienia o dobroczynnym działaniu kawy, na niedociśnienie, na tempo spalania naszego niechcianego tłuszczu, na przyspieszenie pracy jelit, cellulitis (!)….Media rywalizują w liczeniu pożądanej i niepożądanej ilości wypitych filiżanek dziennie. A ja mam swoją obserwację…

Kawa z pewnością przyspiesza przemianę materii, ale zanim uda nam się za jej sprawą spalić zbędną tkankę tłuszczową, mogą minąć całe lata, w trakcie których regularnie wypłukiwać będziemy z organizmu bardzo istotny dla nas anty-stresowy magnez, kompleks witamin B, osłabimy wątrobę, podrażnimy żołądek, trzustkę, a przede wszystkim nerki. Zakwasimy mocno organizm, pogorszy nam się cera i pożółkną zęby 😉 Kawa nie sprzyja też prawidłowej pracy tarczycy. Kawa to w końcu napój z palonego tłuszczu, przecież tłuszcz jest składnikiem wszystkich ziaren…

Czy wizualizacja czarnego mulistego wywaru przepływającego przez delikatne filtracyjne kanaliki nerek odbierze Wam teraz ochotę na filiżankę kawy?…Czuję, że przestaniecie mnie lubić ;-)…Na pocieszenie wyznam Wam w tajemnicy, że nadal czasami wpadam do Coffee Heaven na sojowo-cynamonowe cappuccino. Delektuję się tą chwilą rozpusty, nie dopijając jednak kawy do końca…większość zostawiam, jak niedopalonego papierosa…i znikam…

Powodzenia 🙂

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress