replica watches fake rolex fake rolex replica watches swiss rolex watches online.
JEDZĄC W CIEMNOŚCIACH

JEDZĄC W CIEMNOŚCIACH

/już w Polsce!/

Zawsze chciałam tego doświadczyć. Zjeść kompletny posiłek bez otwierania oczu i wczuwać się w poszczególne smaki powoli z namysłem. W wyborze dania zdać się na kucharza i nie widząc zawartości talerza, być zaskoczoną aromatem i smakiem potrawy, a także mieć czas i warunki, by rozkładać ten smak w ustach na czynniki pierwsze…

Jako dziecko lubiłam chodzić z mamą do Filharmonii Olsztyńskiej i słuchać koncertu orkiestry z zamkniętymi oczami. Wyszukiwałam w wyobraźni dźwięki znanych mi instrumentów, niskich tonów fagotów, zmysłowych pląsów harfy, tęsknych nut klarnetu i najcieńszych zawodzeń pierwszych skrzypiec…Teraz było jakby podobnie, siedziałam w londyńskiej kompletnie zaciemnionej restauracji i po omacku dotykałam talerza starając się rozpoznać na języku znane mi produkty i przyprawy.

Dans le Noir nie jest nową londyńską restauracją, działa od kilku lat. Takich miejsc, gdzie osoby w pełni widzące degustują dania w kompletnych ciemnościach i to na własne życzenie, jest już na świecie kilka. Gotują w nich niewidomi kucharze, a serwują niewidomi kelnerzy, zaś gośćmi są widzący klienci, choć w tych specjalnych warunkach, nic nie widzący…

W oświetlonym barze można było zamówić dobre wino. Nic w tym miejscu nie zapowiadało jeszcze emocji, jakie towarzyszyć nam będą chwilę później. Świat widzących całkowicie zawierzy i podporządkuje się niewidomym…

Przed wejściem wybrałam jedno z czterech proponowanych menu:

SONY DSC

Gwoli wyjaśnienia, pierwszy kolor „Biały” to wybór menu niespodzianki, „Niebieski” jest dla smakoszy owoców morza i ryb, „Zielony” zaś dla wegetarian, a „Czerwony dla amatorów mięsa.

Z baru do restauracji szłam trzymając dłoń na ramieniu ociemniałego przewodnika. Szliśmy tak w czwórkę gęsiego czerwonym korytarzem, niczym przedszkolaki w centrum miasta i to w godzinach szczytu. Na końcu za czarną kotarą, rozpoczął się wyjątkowy „spektakl”, który jak się później okazało, uświadomił nam naszą ułomność w świecie, który nie jest naszym światem i oby nigdy nim się nie stał …

Nasz przewodnik porozumiewał się z kuchnią przez walki-talki, podczas gdy my, w ciszy i po omacku dotykaliśmy tylko powietrza, by ostatecznie chwycić blatu stołu. W otaczającej mnie lepkiej i gęstej jak smoła ciemności największy niepokój wzbudzali inni ludzie, a konkretnie ich natarczywe obce głosy dobiegające z sali, pozbawione w tych warunkach mimiki twarzy i gestykulacji rąk.  Ekstremalnie wytężony słuch odbierał je negatywnie…

Kiedy na stole pojawiły się w końcu wyczekiwane dania, niespodzianka zaczęła gonić niespodziankę! Wino, które wydawało się być białym było czerwone lub odwrotnie, a wyczuwalny smak tofu, tylko pasztetem z fasoli. Mało tego, mimo, że wcześniej byłam bardzo głodna, straciłam cały mój apetyt po zjedzeniu małej porcji…Może więc jest tak, że w ciemności jemy mniej, bo szybciej odczuwamy sytość, bo nie rządzą nami dodatkowo silne wrażenia estetyczne…? Jedząc w ten sposób przyswajamy też więcej wartościowych składników…Podobno tak jada Angelina Jolie…

W ciemności je się powoli i uważnie, lecz nie dlatego, że ktoś wcześniej poinstruował nas, że tak jest zdrowo. Po prostu wystarczy odłączyć zmysł wzroku na dłuższą chwilę, aby język wytężył czujność, a żuchwa zwolniła sama. Niemal natychmiast zwiększa się też produkcja śliny, zaś zenitu sięga czujność kubków smakowych ulokowanych na języku. Nie mając przed oczami wciąż zmieniających się obrazów „wyhamowujemy” i odkrywamy nagle niesamowitą głębię smaku potraw.

Spróbujcie sami, choćby w domu, od czasu do czasu w trakcie posiłku zwolnić, odłożyć sztućce i zamykając oczy wizualizować potrawę i jej poszczególne smaki, jak dźwięki instrumentów wielkiej orkiestry filharmonicznej 😉

SONY DSC

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress