Hartowanie ciała jesienią | Metadieta
replica watches fake rolex fake rolex replica watches swiss rolex watches online.
Hartowanie ciała jesienią

Hartowanie ciała jesienią

Przed nami długie tygodnie skracających się dni, zmniejszającej się ilości naturalnego światła i przenikliwego zimna, w każdym razie tak dzieje się u nas, tu na polskim wybrzeżu…Jeżeli teraz zadbamy o nasz system immunologiczny odpłaci on nam się świetną kondycją psycho-fizyczną i niechorowaniem.

W wieku lat siedmiu rozpoczęłam wieloletni cykl treningowy, na który składało się między innymi wczesne wstawanie. Ten rytuał wszedł mi tak głęboko w „tkanki”, że do dziś nie mam problemu z pobudką o 5.30.

Pobudka o świcie dla siedmioletniego dzieciaka była jednak czymś bolesnym. Dojazd autobusem na basen wypełniony niedogrzaną wodą, poprzedzony staniem na nieosłoniętym przystanku autobusowym , wietrze i śnieżycy, należały z pewnością do rytuałów hartujących dziecięcy organizm. Nie, żebym się skarżyła, nie byłam jedyna. Takie były czasy, dzieci nikt wówczas nie dowoził do szkoły samochodami, klucz do mieszkania nosiliśmy na szyi, mieliśmy dużą samodzielność, masę obowiązków w domu i wielu przyjaciół na podwórku…

Wśród tej masy żyjących podobnie dzieciaków było coś, co nas, trenujących pływanie, wyróżniało… Wyobraźcie to sobie, każdego ranka musieliśmy wskoczyć do lodowatej wody. 20 stopni Celsiusza, to była „komunistyczna” norma dla wnętrza obiektu i wody, o której to normie decydował wiecznie nietrzeźwy palacz albo brak węgla…

Ciężko było rozpoczynać dzień od takiego termicznego szoku…Więc jak się buntowaliśmy, trener chwytał nas za kruche ramionka i chlup! A przyświecało mu jedno hasło: „TAK HARTOWAŁA SIĘ STAL!”, które słyszałam z jego ust w trakcie biegania po lesie i boso po śniegu, siedzenia w saunie i chłodzenia się zaraz po niej w beczce „lodu”i w wielu podobnych sytuacjach. Nienawidziliśmy tego hasła…

Ciekawe, że dziś patrzę na to inaczej, nawet się uśmiecham myśląc o bezwzględnym człowieku, „kacie” jak go nazywaliśmy 😉 Po przestudiowaniu wielu książek rosyjskich lekarzy, Tombaka i Małachowa, dziś wiem na pewno, że trzymanie ciała non stop w cieple, brak ruchu i ciężkostrawna dieta działa przeciwko nam, rozleniwia nasz system obronny i nie mobilizuje go do walki z przeciwnościami!

Chcę dzisiaj wrócić do małych kroczków według filozofii Keizen, które pomogą Wam utrzymać ciało i psyche w dobrej kondycji przez całą zimę. Wrzesień to dobry czas na hartowanie ciała. Ktoś powiedział kiedyś, że wiosną należy jak najdłużej nosić długi rękaw i skarpetki, jednak jesienią, wzmocnieni witaminami sezonowych warzyw i owoców, dogrzani słońcem, powinniśmy jak najdłużej utrzymywać ciało w chłodzie!

Ja oprócz tego, że latem pływam w zimnych akwenach, cały rok schładzam ciało pod prysznicem! Jeśli za pierwszym razem nie dacie rady, zacznijcie po prostu od stóp! Naprzemienny prysznic, gorący-zimny-gorący-zimny, zawsze kończymy zimnym! A wszystko trwa dosłownie 5 minut! Innym, łagodniejszym rozwiązaniem jest kupienie szczotki do ciała z prawdziwego, dość sztywnego włosia i moczenie jej w lodowatej wodzie, by następnie kolistymi ruchami, szorować ciało „od stóp do głów”(ważna jest tu kolejność!). I tak każdego ranka 🙂

Nie namawiam Was szczególnie na dalszy stopień wtajemniczenia jakim jest „morsowanie”, czyli kąpiele w „przerębli”, bo sama tego nie robię, ale może spróbujecie :)…

I TAK HARTUJE SIĘ STAL! 😉

SONY DSC

Hartowanie krioterapią śnieżną 92 letniego Antoniego Huczyńskiego.

p.s. już wkrótce o jesiennych zmianach w diecie.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress